Nasz niedźwiedź śpi jak kamień. W kurtce, w dżinsach i z twarzą w poduszce. Podchodzę do niego i siadam na krawędzi łóżka, głaszczę go po głowie. Na dywaniku pod drzwiami sypialni zauważam jego brudne buty ale dzisiaj zupełnie się tym nie przejmuje. Adam podnosi głowę i coś tam bełkoczę.
– Śpij, niedźwiadku, śpij.

Chciałabym żeby ta chwila trwała wiecznie. Leżymy razem w naszej sypialni, Adam trzyma głowę na moim brzuchu. Słyszę jak za oknem dudni deszcz a poza tym – zupełna cisza. Jest cudownie – kocham takie leniwe, niedzielne wieczory.
Moja rodzina miała dzisiaj ciężki dzień. Adam zabrał Emilkę do wesołego miasteczka a to dla pięciolatki nie lada przeżycie. Jak gdyby wywołana myślami, Emilka wchodzi do sypialni w swojej piżamce z Kubusiem Puchatkiem i małym, pluszowym misiem w rączkach.
– Mamo, przyśnił mi się niedźwiedź ale taki prawdziwy.
– Chodź, przytul się do naszego niedźwiadka, on cię obroni.
Nasza córka wkleja się pomiędzy mnie i Adama i tak zasypiamy. Panuje błogi spokój, wokół słychać tylko padający za oknem deszcz.

Leave Comment

Back to top