Dawno, dawno temu w niewielkiej szkole nauki jazdy żył sobie młody, jurny Instruktor. Znany był z tego, że żadnej ale to żadnej dobrej dupeczce nie przepuścił. Niejedna kursantka padła ofiarą jego gładkich słów i szarmanckich uśmiechów. Ta opowieść mówi jednak o tym jak nasz bohater nie stanął na wysokości zadania.

Było cieple lato i raczej nie padało. Nasz Instruktor delektował się właśnie zapachem malin które kupił od babci stojącej przy drodze. Kursantka, całkiem niezła Gąska(słowa naszego bohatera) siedziała obok w fotelu kierowcy bardziej skupiona na efektownym trzepotaniu rzęsami niż na samej jeździe. Była to ich ostatnia wspólna lekcja a Instruktora w tym momencie nie interesowała już jazda Kursantki.

Poczuł krew.

Od pierwszego spotkania wziął Gąskę na cel a gdy nasz bohater skalibruje celowniki…żadna nie ucieknie. Tym razem nie było wcale łatwo. Gąska z początku nosiła się dumnie i stale ignorowała zaloty Instruktora. Na nic zdały się te wszystkie komplementy, nagłe wypady z samochodu byleby tylko zdążyć otworzyć drzwi przed damą. Instruktor nie był jednak znany z tego, że łatwo odpuszczał. I w końcu, po upływie wielu godzin spędzonych w wysłużonej Fabiance, Gąska zaczęła śmiać się z żartów Instruktora a na komplementy reagować zalotnym uśmiechem. Nasz bohater miał doświadczenie i dobrze wiedział jak się zachować. Zwolnił, pozwolił ofierze wykonać kolejny ruch i – jak zwykle – nie pomylił się. Dziewczyna poprosiła o jedną dodatkową lekcję tuż przed egzaminem. Na odstresowanie, może jakąś inną trasą.


Pojechali nad Zegrze. Fajne, urocze miejsce do wyrwania się na weekend z Warszawki – Instruktor miał już temat obcykany, dobrze wiedział co się święci. Pech chciał, że dzień wcześniej coś go podkusiło i na kolację zjadł kebaba. Takiego który piecze dwa razy. Dojeżdżali już nad zalew gdy w końcu nie wytrzymał i kazał zatrzymać samochód tuż przed mostkiem wybudowanym nad jednym z kanałów wpadających do zalewu. Wybiegł w pośpiechu i wskoczył do wody nie ściągając nawet ubrań. Zrobił swoje i wreszcie poczuł ulgę. Gdy spojrzał w górę zobaczył Gąskę stojąca na mostku z papierosem w dłoni i bardzo, bardzo niezadowoloną miną:
– No to z seksu nici…

Leave Comment

Back to top