Człowiek głodny to człowiek zły. Trzeba to sobie bardzo szybko wyjaśnić żeby już więcej nie było nieporozumień. Takich jak na przykład dzisiaj, po którym tylko przyjacielowi zawdzięczam ciągły dobrobyt i zdrowie psychiczne.

Sytuacja była następująca. Siedzę sobie na uczelni totalnie pilnując własnego interesu i nagle myślę: coś bym zjadł. Podzieliłem się tym z kumplem a, że chłopak kumaty, od razu zrozumiał, że pomysł ,i owszem, bardzo porządny. Tak więc idziemy do pobliskiego Bistro(które wcale bistrem nie jest ale brać studencka wcale tym faktem niezainteresowana tak to miejsce ochrzciła) zamówić coś do jedzenia. Konkretnie kanapkę na ciepło.

I tutaj, drodzy państwo, zaczyna się horror. Powoli podchodzę do kasy niczego się nie spodziewając. Ludzie przy pobliskich stolikach rozmawiają, leniwie konsumując zamówione dania. Nic nie zapowiada zbliżającego się dreszczowca. Miła i urocza ekspedientka uśmiechając się pyta co podać. Ja ciągle trzymając rezon odpowiadam, że kanapkę na ciepło.

– Całą czy pół?

Korytarz za plecami przebiega zimny powiew wiatru aż jeżą się włosy na karku. W sali ze stolikami na chwilę gaśnie światło. Odnoszę wrażenie jakby ktoś mnie obserwował.

– Pół poproszę. I Nestea do tego.

Urocza ekspedientka odchodzi w stronę mikrofalówki i przygotowuję kanapkę. Odwracam się do kolegi i w tym czasie wymieniamy kilka dowcipnych żartów, oczywiście na poziomie. Po chwili wraca a ja z uśmiechem na ustach gotów jestem zapłacić.

– Z jakim sosem?

Jezu, z jakim sosem? Nie wiem, no kurde…

– A jakie są?

– Jest pikantny paprykowy, łagodny czosnkowy i łagodny ziołowy…

– To niech będzie ten pikantny. – Odpowiadam. Czuję jak pocą mi się dłonie, pierwsze krople potu spływają po czole.

– Salami czy szynka?

Tego akurat jestem pewny dlatego stanowczo mówię:

– Salami.

– Dodatki wszystkie?

Matko Bosko Jedyno, a skąd ja mam wiedzieć?! Co jeśli połączę ze sobą jakieś nieodpowiednie składniki i popełnię faux pas. No przecież mnie wyśmieje. I jeszcze kolega z tyłu. Myśl! Myśl!

– Może bez ogórka.

Dziewczyna nakłada salami, sałatę, pomidora, wlewa pikantny sos i sięga po serwetkę. Jesteśmy w domu, myślę, udało się. Nikt nic nie powiedział, nikt dziwnie nie spojrzał, jestem z siebie dumny. Rezygnacja z ogórka to był strzał w dziesiątkę! Podaje uroczej pani 10zł i sięgam po kanapkę…

– A Nestea jaka?

Zapomniałem! Co teraz, Boże drogi, ratuj!

– Weź zieloną. – Słyszę z tyłu. To mój kumpel.

– Zieloną poproszę.

Odbieram zamówienie i wychodzę. Cały zlany potem, biorę pierwszy kęs. Smakuje pysznie, choć mija kilka sekund póki jestem gotów przełknąć.

A ja tylko chciałem zjeść kanapkę.

Na ciepło.

Leave Comment

Back to top